Dawno temu istniała tradycja wyłaniania tak zwanego Fasolowego Króla. Pewnego ustalonego dnia roku wszystkim mężczyznom klanu podawano specjalną potrawę. Ukryte w niej było jedno upieczone na twardo ziarno fasoli. I ten, który je znalazł – być może po udzieleniu mu pomocy dentystycznej – uznany był za króla. Był to całkiem tani system i działał znakomicie, prawdopodobnie dlatego, że sprytni, niscy, łysi ludzie, którzy naprawdę rządzili i przez jakiś czas obserwowali możliwych kandydatów, byli ekspertami w dyskretnym wkładaniu fasoli do właściwej miski.
Kiedy dojrzewały plony, klan rozkwitał i ziemia była żyzna, król rozkwitał także. Ale kiedy, we właściwym czasie, zboże przestawało rosnąć, powracał lód, a zwierzęta stawały się nie wiadomo czemu, jałowe, sprytni, niscy, łysi ludzie ostrzyli swe długie noże, używane przede wszystkim do ścinania jemioły.
A w odpowiednią noc jeden z nich szedł do swojej jaskini i starannie piekł jedną małą fasolkę.
Oczywiście, tak było, zanim ludzie się ucywilizowali. Obecnie nikt już nie musi jeść fasoli.
2008-03-29
Cytat na dziś.
2008-03-21
Cytat na dziś.
- Wczoraj w nocy były u pana straszne hałasy. Moja żona nie mogła zasnąć do rana – wycedził Patschkowsky.
- Tresowałem psa – wybełkotał Mock.
- Chyba własną żonę – monokl Patschkowskiego zabłysnął w żółtym świetle żarówki. – Myśli pan, że mu wszystko wolno? Ten pański pies lamentował ludzkim głosem.
- Niektóre bydlęta mówią ludzkim głosem na miesiąc przed Wigilią – Mock zapragnął zrzucić sąsiada ze schodów.
- Doprawdy? – Patschkowsky uniósł w zdziwieniu luki brwi.
- Właśnie rozmawiam z jednym z nich.
2008-03-16
Jacek Dehnel – “Lala”
Przyznam, że “Lala” zauroczyła mnie, choć nie od razu. Początkowo leniwa narracja stopniowo ożywała i ubarwiała się wielością wydarzeń. Potem ani się obejrzałem a poczułem się wciągnięty. Tytułowa “Lala” to pewna dynamiczna kobieta, która przez cały swój bujny żywot była niezmordowaną narratorką swego i rodzinnego życia. Po kolei najpierw przedstawiała się jako córka i serwowała wspomnienia z dzieciństwa. Potem doroślała i wcielała się w kolejne kobiece role: żony, matki, kochanki i wreszcie babci. Właśnie jako pełną wigoru babcię poznajemy Lalę od pierwszych kart powieści. Jeszcze jest żywa, pełna energii i zapału, choć z wolna wiek daje o sobie znać.
“Lala” to przede wszystkim hołd złożony babci, ale i pokoleniom minionym, które były początkiem istnienia babci i tej rodziny. To szczegółowy zapis opowieści starszej pani, jakich często doświadczamy w życiu, ale nie mamy cierpliwości, aby wysłuchać ich do końca. Dzisiaj wciąż brakuje nam czasu. Jesteśmy zapracowani, zabiegani, zajęci i leniwa narracja wspomnieniowa naszych dziadków często nas irytuje. “Lala” jest dowodem, że warto i trzeba wysłuchać tych opowieści. Gdyby nie niezmordowana narracja powieściowej babci, to postaci z minionych wieków odeszłyby w zapomnienie. Bezustanne powtarzanie rodzinnych historii utrwala w naszej pamięci cały poczet krewnych, dzięki którym jesteśmy na tym świecie. Fragmenty historii, postaci nieżyjących przodków udanych lub nie, zostały zatrzymane na kartach powieści i udostępnione szerszej niż rodzinna publiczność.
“Lala” to także piękna opowieść o bezkrytycznej miłości, o wartości więzów rodzinnych, tak silnych, że nie myśli się o oddaniu niepełnosprawnego i starego członka rodziny do domu opieki, lecz z pełnym poświęceniem opiekuje się nim aż do końca.
Fabułą nie rządzi chronologia, raczej kapryśność, meandryczność pamięci opowiadacza. Nad wszystkim panuje jednak autorski narrator, nie ma więc mowy o chaosie czy przypadkowości. Kawałki układanki powoli, nieśpiesznie składają się w całość. Epicki rozmach pozwala na oddech i delektowanie się urodą poszczególnych epizodów. Nie sposób przecenić w tym roli języka. Bogactwo polszczyzny autora sprawia, że można palce lizać. Poetycki trening zrobił swoje. No i, oczywiście, humor. Dehnel dba o to, by co jakiś czas “odśmiać” czytelnika i również w ten sposób utrzymać jego uwagę.
Krótko – jedna z najlepszych powieści, jakie dane mi było ostatnio przeczytać. Przywołała moje własne wspomnienia z dziedziństwa wprowadzając w nostalgiczny nastrój.
Cytat na dziś (i nie tylko).
Freedom in thinking is the blessing of the creator to his audience. If one chooses to shock, look at the work with shock and understand that it is only a story or picture. It is not the reality of the artist or the world but an imaginative interpretation based on psychology and symbolism.
Żyjemy w wolnym kraju. Ujmując zaś rzecz szerzej – żyjemy w kręgu zachodniej cywilizacji i kultury. Kręgu demokracji, wolności myśli i słowa. Twórcy mogą tworzyć co zechcą, mogą zadziwiać lub szokować.
Tylko, że wydawcy mogą nie zechcieć tego publikować, a co za tym idzie skazać dzieło danego twórcy na praktyczne zapomnienie. Cenzura politycznej poprawności działa sprawnie.
Spróbujcie zakupić sobie i obejrzeć film “Hounddog”.