Religijność narodów niczym nie odbiega od religijności przeciętnego wierzącego: gdy nieszczęście – wtedy na kolana; a gdy dobrobyt i spokój – wtedy robi się bogom łaskę i kwitnie profanum, świeckość, sekularyzacja i ateizm (oto czemu ludy biedne są bardziej religijne od zamożnych). A ponieważ na Ziemi było, jest i zawsze będzie więcej nieszczęścia niż szczęścia, panteonowi bóstw nie grozi giełdowy krach. Co do mojego narodu, to – od wieków nie miał on szans na religijne lenistwo, czego efektem był ciągły dziewięćdziesięciopięcioprocentowy katolicyzm, silny jak spirytus (który ma procentów tyle samo i nazwę nomen omen wywiedzioną od ducha). Polak-katolik nijak nie przestrzegał kościelnego zakazu chlania na umór, Polka-katoliczka zakazu puszczania się przed ślubem (i po ślubie też), a oboje zakazu kawałkowania swoich dzieci przy użyciu długich metalowych skrobaczek, lecz ani on, ani ona, nigdy nie wyrzekliby się swej głębokiej wiary w Trójcę Świętą.
2008-05-06
1 komentarz »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
uhaaa….jak by powiedział Al Pacino w “Zapachu Kobiety”….
Comment przez Iwona - makalu2 — 2008-09-23 @ 20:00:44 |