Kiedy ktoś w Polsce słyszy słowo “trylogia” pierwszym skojarzeniem jest z pewnością Trylogia Sienkiewicza, później niektórzy przypomną sobie pewnie trylogię Tolkiena, a nieliczni być może wymienią trylogię husycką Sapkowskiego. Takiego były przynajmniej moje skojarzenia. Od niedawna do tej listy dodaję trylogię łotrzykowsko-heroiczną Waldemara Łysiaka.
Waldemar Łysiak to pisarz we współczesnej Polsce na tak zwanym indeksie – dla mediów związanych z Gazetą Wyborczą taki człowiek nie istnieje. Stąd pewnie wielu ludzi uważających się za oczytanych nie miało okazji o nim słyszeć lub czytać jego książek – cóż, niektórzy wolą towarzystwo owiec od dziewczyn – tylko im współczuć, jednym i drugim.
Trylogię Łysiaka stanowią “Dobry”, “Konkwista” i “Najlepszy” – na marginesie dodam, że Łysiak popełnił również książkę “Lepszy”, który nie jest jednak częścią cyklu, lecz pamiętnikiem opisującym m. in. zmagania Łysiaka z cenzurą oraz dość burzliwe perypetie powstawania “Dobrego” (którego gotowy rękopis pisarzowi ukradziono, by potem go zwrócić). Ta “przewrotność” nie raz była powodem kompromitacji recenzentów, którzy obrzucali nielubianego na salonach pisarza błotem między innymi za trylogię “Dobry”, “Lepszy” i “Najlepszy”.
Akcja “Dobrego” dzieje się w latach siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych w podziemnej, gangsterskiej Warszawie i opisuje historię przejęcia władzy nad tym półświatkiem przez mitycznego Księcia, wodza-karatekę, a zarazem mściciela, wspieranego przez oficera SB – Mieczysława Heldbauma. Opisuje też jego otoczenie nietypowych gangsterów z prasko-grochowsko-targówkowego imperium. Nietypowych, bo mających pozytywne motywacje i skłonności. Jak twierdzi sam Łysiak, rzeczywistość “Dobrego” nie zamyka się w sztywnych ramach czasu. Inaczej mówiąc: ta historia nie dzieje się w latach “przerwanej dekady” jeżowłosego myśliciela ze Śląska. Ona się dzieje w komunizmie. A dzieje się tak dlatego, że “Dobry” to przede wszystkim encyklopedia władzy – władzy polityków na społeczeństwem, bossów nad mafiami, ale także władzy przyjaciela nad przyjacielem, miłości nad rozsądkiem, duszy nad ciałem. Książkę czyta się dosłownie jednych tchem, pełno w niej gotowych cytatów, dialogi nabierają dodatkowego smaczku, dzięki użyciu kminy – charakterystycznej gwary warszawskiego półświatka podziemnego. Na marginesie trzeba dodać, że Łysiak operuje słowem w sposób mistrzowski – nie przypuszczałem, że we współczesnej Polsce ktoś potrafi robic to równie umiejętnie co Sapkowski.
W drugim tomie trylogii (“Konkwista”) – Łysiak zmienia kompletnie styl i scenerię. Warszawski półświatek zostaje zastąpiona gorącą i tajemniczą Afryką. Sama powieść napisana w stylu Forsyth’a, jest sensacyjną rozgrywką wywiadów i służb specjalnych całego świata o władzę nad małym afrykańskim kraikiem – Tangą oraz jej bogactwami naturalnymi. “Konkwista” nie jest tylko sensacyjną historią z życia najemników na Czarnym Lądzie. Opisując powikłaną i wyściełaną trupami trasę terrorystycznego rajdu, Łysiak sięga za kulisy, ukazuje w sensacyjnym kostiumie prawa rządzące odwiecznym politycznym pokerem, nitki biegnące z ręki manipulatora do kukiełek udających głównych bohaterów tragedii.
To, co służby wywiadowcze zrobiły w nikomu nieznanym afrykańskim kraju w “Konkwiście”, jest odtwarzane w “Najlepszym” – ostatnim tomie trylogii – w pewnym kraju nad Wisłą. Akcja “Najlepszego” obejmuje lata 1980-1991, okres upadku komunizmu, powstania III Rzeczpospolitej i dojścia do władzy solidarnościowej ekipy. Ekipy, która według Łysiaka w połowie składała się z wtyczek esbeków. Łysiak opisuje z pasją tropiciela i wyznawcy spiskowej teorii dziejów gorący okres i znaczące wydarzenia tego okresu: zamach na papieża – Polaka, wprowadzenie stanu wojennego, zabójstwo księdza Popiełuszki, oddanie władzy politycznej przez esbeków, przejmowanie przez nich władzy faktycznej – bo ekonomicznej, a także próby odzyskania władzy politycznej przez tychże esbeków, dzięki podstawionemu kandydatowi na prezydenta – Stanowi Tymińskiemu.
Na kartach “Najlepszego” pojawiają się znane postaci z poprzednich części trylogii, co sprawia, że wydarzenia przedstawione we wcześniejszych tomach wreszcie nabierają szerszego kontekstu i zaczynają się wzajemnie zazębiać.
Trylogia łotrzykowsko-heroiczna to dla mnie majstersztyk pisarski, obcowanie z polszczyzną Łysiaka było prawdziwą ucztą dla ducha. Co do treści samej trylogii oraz spiskowej teorii dziejów wyznawanej przez pisarza, to można się z nią nie zgadzać, ale przeczytać trzeba – w chwili obecnej w Polsce jest tylko dwóch pisarzy potrafiących używać języka polskiego w sposób mistrzowski. Pierwszy z nich to Andrzej Sapkowski, ten drugi to Waldemar Łysiak.
Niedawno trylogia łotrzykowsko-heroiczna przestała być trylogią, ponieważ Łysiak popełnił był “Najgorszego” – będącego dodatkiem do trylogii. “Najgorszy” to swoisty ekstrakt ze wszystkich poprzednich publikacji pisarza, uzupełniony ostatnimi wydarzeniami ze świata i z Polski. Ma on postać wywiadu przeprowadzanego przez amerykańską dziennikarkę ze znanym czytelnikom trylogii – Mieczysławem Heldbaumem, która uosabia ów stereotyp “wire-pullera”, człowieka pociągającego za sznurki.
Przyjęta forma tej książki sprawia, że czytelnik absolutnie niczym się nie rozprasza, bowiem jest to swoisty stenogram z nagrania wspomnianego wywiadu. Mieczysław Heldbaum, były agent KGB na Polskę, złożony chorobą nowotworową, wbrew wszelkim regułom sztuki szpiegowskiej godzi się udzielić wywiadu, nie mając już nic do stracenia i – z powodów oczywistych – nie obawiając się śmierci. Stara się przekonać swą rozmówczynię, że świat jest sceną w całym tego słowa znaczeniu, sypiąc jak z rękawa przykładami na poparcie tej tezy i dorzucając wiele ze swoich osobistych doświadczeń (także tych, z poprzednich części trylogii). W ten właśnie sposób opisuje spiskową teorię dziejów praktycznie całej historii Polski od odzyskania niepodległości (a nawet wcześniejszej).
Z jego ust dostaje się wszystkim: feministkom, lewicowym intelektualistom, “yntelygencji”, polskiemu Papieżowi (m. in. za Popiełuszkę), AK (wyjątkowo drobiazgowo analizowanej i demitologizowanej), Powstaniu Warszawskiemu, Kiszczakowi i Jaruzelskiemu, Okrągłemu Stołowi, “Solidarności”, Michnikowi i jego wyznawcom, Balcerowiczowi, Jurczykowi, Wałęsie (przedstawianym bez owijania w bawełnę jako tajni współpracownicy), ostatnim wyborom parlamentarnym i prezydenckim, Tuskowi, służbom (WSI i ABW) – doprawdy trudno wskazać aspekt naszej najnowszej historii, która nie zostałaby z wyjątkowym cynizmem i politowaniem wykpiona przez autora ustami Heldbauma.
“Najgorszy” sprawdza się jako dodatek do trylogii łotrzykowsko-heroicznej, kończy całość zamykając wszystkie wątki trylogii jednocześnie pozostawiając otwartą furtkę, ponieważ podobno Łysiak nosi się z zamiarem kontynuowania cyklu.