Na Gierlach (Gerlachovsky Stit, 2654m npm) chciałem wybrać się od momentu, gdy zacząłem chodzić po Tatrach. Dawniej na szczyt wiódł szlak ubezpieczony klamrami i łańcuchami. Słowacy usunęli wszystkie łańcuchy oraz oznakowania szlaku i zaczęli robić biznes – na szczyt można wejść tylko w towarzystwie uprawnionego przewodnika (w roku 2008 mógł on zabrać jednocześnie 4 osoby, a koszt takiego przedsięwzięcia to 900PLN – słowacki przewodnik bierze trochę mniej). Można również podjąć ryzyko i wejść na własną rękę korzystając chociażby z opisu drogi zamieszczonej w kultowym już przewodniku Nyki. Przestrzegam jednak przed lekceważeniem Gierlacha – wbrew powszechnej opinii nie jest to prosta góra: są klamry i sporo ekspozycji, zaś przy gorszej pogodzie bardzo łatwo o zgubienie właściwej, wijącej się wśród skał, ścieżki. Tutaj i tutaj można znaleźć pouczające historie jak nie należy wchodzić na Gierlach.
Z przewodnikiem umówiliśmy się po polskiej stronie w Zakopanym o 5 rano. Pakujemy się do samochodu i jedziemy do Tatrzańskiej Polanki (Tatranska Polianka). Stąd busem udajemy się do Śląskiego Domu (Sliezsky Dom, 1670m npm). Koszt wyjazdu (dzięki znajomościom przewodnika) wyniósł tylko 400SKK.
Dokładnie kwadrans przed siódmą wyruszamy spod Wielickiego Stawu (Velicke Pleso). Jest chłodno, słońce dopiero wstaje, wieje jak cholera, ale widoczność zapowiada się rewelacyjna.
Od Wielickiego Stawu idziemy w górę zielonym szlakiem wiodącym przez Wielicką Dolinę (Velicka Dolina) na Polski Grzebień (Polsky Hreben, 2200m npm) przez około 30 minut aż nad dolny brzeg Wielickiego Ogrodu (Kvetnica). Teraz w lewo, już bez znaków, przekraczamy potok i podchodzimy skośnie w prawo, początkowo trawiastym stokiem, a potem po piargach do wylotu Wielickiego Żlebu (Velicky Zlab). Silny wiatr utrudnia podejście. Żlebem tylko kilka metrów, po czym skośnie w prawo w górę pod stromą, eksponowaną, kilkunastometrową ściankę (zwaną Wielicką Próbą). Tutaj robimy sobie krótki odpoczynek – ubieramy uprzęże i wiążemy się liną. Następnie zaczynamy wspinaczkę Wielicką Próbą przy pomocy rozlatujących się klamer (dawniej były tutaj również łańcuchy, ale wredni Słowacy je usunęli, zostały tylko same haki) na łatwiejszy teren ponad nią.

Zielony szlak na Polski Grzebień

Próba Wielicka
Dalej w górę zygzakiem wznosimy się trawiasto-piarżystą grzędą, ograniczającą żleb z prawej, a pod koniec skałkami i półeczką skośnie w lewo na wąskie wcięcie Przełączki nad Kotłem.

Podejście na Przełączkę pod Kotłem
Wyraźną ścieżką w prawo trawersujemy zbocza Turni Ponad Kotłem (Certova Veza) poprzez żebra i skaliste żlebki aż do szerokiego, piarżystego żlebu spadającego z Lawiniastej Przełączki. W górę skałkami zaraz na lewo od żlebu na przełączkę. Trawersujemy zboczami Małego Gierlacha i dochodzimy do przełączki pod tym szczytem. Można stąd w prawo w ciągu 10 minut wejść na wierzchołek Małego Gierlacha (Kotlovy Stit, 2601m npm). Z przełączki nieco w dół już na stronę Doliny Batyżowieckiej (Batizovska Dolina). Po czym dłuższym trawersem, falistą linią, ale prawie poziomo zboczem Małego i Pośredniego Gierlachu, przekraczając liczne rynny i żebra (znowu klamry, a dawniej również łańcuchy) dochodzimy do ogromnego, głębokiego Batyżowieckiego Żlebu (Batizovsky Zlab). Schodzimy na jego dno, tworzące tutaj rodzaj kotła. Batyżowieckim Żlebem w górę tylko kilkanaście metrów i dalej odgałęziającą się od niego w lewo stromą rynną skalną (kiedyś był tu łańcuch) wprost na wierzchołek Gierlachu.

To małe w dole, to jak sama nazwa wskazuje - Mała Wysoka.

Ostatnie podejście na Gerlacha

W drodze na ostatnie podejście
Czas wejścia wyniósł 3 godziny. Na szczycie urządzamy sobie sesję zdjęciową oraz przerwę na śniadanie. Jest tłoczno, prawie jak na Giewoncie. Na górze spędzamy pół godziny podziwiając fenomenalne widoki: widać doskonale Staroleśny, Sławkowski, Małą Wysoką, Polski Grzebień, Batyżowiecki, Kończystą, Zmarzły, Ganek, Wysoką, Rysy – można by wymieniać i podziwiać godzinami.

Krzyż na szczycie

Bradavica, czyli po polsku Staroleśny Szczyt

Vysoka, czyli po polsku Wysoka
Ze szczytu Gierlachu schodzimy stromą rynną (dawniej łańcuch) i potem w lewo, przez żeberko, do miejsca, gdzie żleb tworzy rodzaj kotła (identycznie jak wchodziliśmy). Teraz w prawo w dół stromo, najpierw po prawej, a potem po lewej stronie żlebu. Wybór drogi ułatwiają wyraźne ślady ścieżki. W dolnej części żlebu (ponad jego obrywem) w lewo przez żeberko i piarżystym żlebkiem w lewo skos nad górną część pionowej sześciometrowej ścianki, zwanej Batyżowiecką Próbą. Schodzimy nią w wielkiej ekspozycji przy pomocy klamer. Dalej w lewo w dół rynną (dawniej przy pomocy łańcuchów), a potem trawers w lewo i stromo w zygzak (klamry) skałami charakterystycznej Białej Ściany do jej podnóża na piargi lub śnieg. Tutaj odpinamy się od liny i ściągamy uprzęże. Idziemy w prawo po piargach Niżnej Batyżowieckiej Równi i w lewo w dół aż nad skalisty próg, zwany Wyżnie Batyżowieckie Spady. Wyraźną ścieżką zakosami poprzez próg, a potem początkowo prawie poziomym, trawiasto-skalistym wałem, a dalej wśród wielkich want dochodzimy nad północny brzeg Batyżowieckiego Stawu (Batizovske Pleso, 1884m npm). Staw obchodzimy lewą stroną i dochodzimy do czerwonego szlaku (Magistrala Tatrzańska) nad jego południowym brzegiem. Zejście zajęło nam dwie godziny.

Żleb Batyżowiecki
Stąd udajemy się Magistralą do Śląskiego Domu – czas dojścia około godzina, gdzie czekając na busa jemy lekki obiad. Znowu przydają się znajomości przewodnika – kurs na dół do Tatrzańskiej Polanki kosztował nas tylko 300SKK. Pakujemy się w auto i wracamy do Zakopca. Tutaj jemy wreszcie porządny obiad, opijamy wejście na Gierlacha, rozliczamy się z przewodnikiem i wstępnie umawiamy na następną wycieczkę – na Wysoką.

Schemat Doliny Wielickiej - wejście na Gierlach

Schemat Doliny Batyżowieckiej - zejście z Gierlacha