Bycie rodzicem jest dziś śmiertelnie wyczerpującą harówką 24 godziny na dobę, w której nagrodą jest nieustanny strach, gorycz i wyrzuty sumienia za to, że mogliśmy przecież dać dziecku więcej (trzeba je było, cholera, jeszcze posłać na karate, a teraz już miejsc nie ma, i co ja mam zrobić?!), a nie daliśmy, pozbawiając go być może życiowej szansy.
Bo przecież wiadomo, że jeśli w niemowlęctwie, a najlepiej w brzuchu matki, dziecko nie posłucha Mozarta, to wyrośnie na głuchego prostaka niewrażliwego na piękno muzycznej frazy. Jeśli w żłobku nie zacznie się uczyć angielskiego, to nigdy się go nie nauczy, a jeśli już, to będzie mówić z tym okropnym polskim akcentem. Jeśli nie wypróbujemy na dziecku wszystkich możliwych ścieżek kariery (tenis, balet, instrument muzyczny, angielski, hiszpański, chiński), a zwłaszcza jeśli nie poślemy go do najlepszej szkoły, to znaczy, że jesteśmy złymi rodzicami, a nasze dziecko jest skazane na bezrobocie, nędzę, a ostatecznie śmierć w męczarniach i zapomnieniu.
2011-10-03
Cytat na dziś.
Dodaj komentarz »
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack