Tarnica (1346m npm) to najwyższy szczyt polskich Bieszczadów wznoszący się na krańcu pasma połonin, w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza. Na Tarnicy byłem już ponad 10 razy (a ze względu na coroczne Drogi Krzyżowe licznik ciągle bije). Byłem tutaj już w lecie i zimie, na wiosnę i jesienią. W słońcu, deszczu, śnieżnej zadymce. Do wyboru, do koloru. Wycieczka na Tarnicę może być rekreacyjnym spacerkiem (z Wołosatego w lecie przy ładnej pogodzie) lub morderczym maratonem (przez Szeroki Wierch w zimie, nieprzetartym szlakiem, w zadymce śnieżnej).
Na Tarnicę najłatwiej i najszybciej dostać się z Wołosatego. Do samego Wołosatego najlepiej dojechać busem z Ustrzyk Górnych (w sezonie, czyli w czasie wakacji nie ma z tym najmniejszego problemu). Ortodoksi mogą również wybrać opcję sześciokilometrowego spacerku asfaltową drogą z Ustrzyk do Wołosatego. Osobiście nie znajduję w tym żadnej przyjemności – w górach tam, gdzie tylko jest to możliwe korzystam z udogodnień cywilizacji: busy, kolejki, zaprzęgi konne, itp. Z Wołosatgo na Tarnicę prowadzi szlak niebieski (ostatnio został zmieniony jego przebieg – zaczyna się nieco dalej od parkingu). Według znaków na Tarnicy powiniśmy się znaleźć w ciągu 2 godzi i 15 minut. Czas według mnie mocno przesadzony – dla wprawnego turysty droga jest do zrobienia w godzinę z minutami. Początkowo szlak wiedzie łagodnymi podejściami przez las (w lecie należy patrzeć pod nogi – na ścieżce uwielbiają wylegiwać się żmije), aby później ostrymi podejściami wyjść z niego i wspiąć się aż na Przełęcz pod Tarnicą (1275m npm). Stąd na szczyt wiedzie żółty szlak – czas podejścia około 10 minut. W zimie szlak zazwyczaj jest przedeptany i wejście nim na Tarnicę nie zabiera mniej więcej tyle samo czasu co w lecie.
Szczyt Tarnicy jest niezwykle rozległy, w głównej kulminacji znajduje się punkt geodezyjny, a nieco dalej od niego nowy żelazny krzyż ustawiony w 2000 roku i upamiętniający – wraz z wmurowaną tablicą – pobyt ks. Karola Wojtyły 5 lipca 1954. Ze szczytu oczywiście rozciągają się wspaniałe widoki na Rawki, Połoninę Caryńską, Halicz, czy wreszcie same Gorgany.

Do Wołosatego można wrócić tą samą drogą, ambitniejsi mogą jednak wybrać wariant trudniejszy i udać się czerwonym szlakiem na Halicz, Rozsypaniec i Przełęcz Bukowską i dopiero stamtąd, już drogą, do Wołosatego. Opis tego wariantu można znaleźć tutaj. Dodam tylko, że z Tarnicy do Wołosatego przez Halicz idzie się około 3 godzin. W zimie zaś szlak ten jest często nieprzetarty. Na Halicz czerwony szlak wiedzie zboczami Krzemienia, jednak odważniejsi (niestety NIELEGALNIE) mogą wyjść nieco wyżej i przejść ten odcinek granią Krzemienia – wspaniałe widoki gwarantowane.











Znacznie trudniej i dłużej idzie się na Tarnicę z Ustrzyk Górnych. Czerwony szlak zaczyna się w środku tej miejscowości i wiedzie początkowo asfaltem, koło hoteliku Białego, aby szybko skręcić w prawo do lasu. Stąd rozpoczyna się długie i żmudne podejście na Szeroki Wierch – około 2 godzin. Podejście kończy się na wierzchołku Szerokiego Wierchu – niestety jest to pierwszy wierzchołek (1215m npm), a przed nami godzinna wędrówka przez kolejne, coraz wyższe wierzchołki – kolejno 1268m npm, 1293m npm i wreszcie najwyższy (mający nawet osobną nazwę – Tarniczka) – 1315m npm. Wędrówka przez rozciągający się na przestrzeni kilku kilometrów masyw Szerokiego Wierchu dostarcza niezapomnianych widoków – m. in. na Połoninę Caryńską, masyw Rawek, Bukowe Berdo, Krzemień, wreszcie Tarnicę. Z najwyższego wierzchołka w ciągu 10 minut schodzi się na, wspomnianą już tutaj, przełęcz pod Tarnicą, a stąd na szczyt Tarnicy jest kolejne 10 minut. Szlak przez Szeroki Wierch jest na pewno dłuższy i bardziej męczący niż ten z Wołosatego, ale przy dobrej pogodzie zapewani przepiękne widoki – w zimie bywa często nieprzetarty.




Ostatni wariant wejścia na Tarnicę, jaki zamierzam tu opisać, zaczyna się w miejscowości Muczne. W sezonie dość łatwo dostać sie tam busami. Żółty szlak rozpoczyna się niepozrnie, łagodnym podejściem przez las. Z czasem oczywiście jest coraz stromiej, a las kończy się tuż przed granią Bukowego Berda (około godzina drogi). Tutaj żółty szlak spotyka się z niebieskim, który w prawo biegnie do Widełek. Aby dojść na Tarnicę należy skręcić w lewo. Wędrujemy oczywiście niebieskim szlakiem i granią Bukowego Berda. Po drodze mijamy trzy wierzchołki (1201m npm, 1238m npm, 1313m npm), aby dojść do płaskiej przełęczy między Bukowym Berdem a Krzemieniem. Stąd nadal niebieskim szlakiem schodzi się do tzw. przełęczy Goprowców (1160m npm – w czasie wakacji znajduje się tutaj posterunek GOPR). Tutaj szlak niebieski spotyka się z czerwonym i prowadzi na znaną już nam przełęcz pod Tarnicą. Przejście grani Bukowego Berda do przełęczy pod Tarnicą zajmuje około 1h30′ zapewniając wspaniałe widoki, jest przy tym mniej męczące niż podejście przez Szeroki Wierch.




Mam nadzieję, że dzięki powyższej notce, każdy wybierze wariant odpowiedni dla siebie i przekona się do odwiedzenia najpiękniejszych polskich gór oraz ich najwyższego szczytu – Tarnicy.