staruszek 2.0

2009-06-18

Połonina Caryńska: z przełęczy Wyżniańskiej, z Bereżek przez Przełęcz Przysłup Caryński, z Brzegów Górnych do Ustrzyk Górnych.

Połonina Caryńska to jedna z najpiękniejszych połonin w Bieszczadach. W masywie Połoniny Caryńskiej wyróżnia się cztery kulminacje, najwyższy jest Kruhly Wierch (1297m npm). Pozostałe mają wysokość: 1245m, 1239m i 1148m npm. Panorama z Połoniny Caryńskiej jest rozległa, z dobrze widocznym masywem Wielkiej Rawki, Połoniny Wetlińskiej i grupą najwyższych szczytów polskich Bieszczadów – Tarnicą i Haliczem.
Na Połoninę można dostać się na kilka sposobów. Najkrótsza ścieżka wiedzie z parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej (855m npm), skąd zielonym szlakiem można w niecałą godzinę wejść stromym podejściem na szczyt Caryńskiej. Zejście tą samą drogą zajmuje do 40 minut. Wariant polecany szczególnie na rozgrzewkę przed poważniejszymi wędrówkami.


Nieco dłuższy jest wariant podejścia na Połoninę Caryńską od strony południowej. Wędrówkę zaczynamy od przystanku w miejscowości Bereżki, skąd żółtym szlakiem, przez las, docieramy w ciągu godziny do Przełęczy Przysłup Caryński (785m npm). Tutaj po drodze mijamy schronisko studenckie “Koliba”. Z tego miejsca należy też w lewo na zielony szlak. Podejście na Połoninę zajmuje około godziny – ostatni odcinek dość stromy, kończący się na wierzchołku mającym 1239m npm.


Dla bardziej ambitnych polecam przejście całej Połoniny (z zaliczeniem wszystkich wierzchołków). Ten wariant wędrówki można rozpocząć na parkingu w Brzegach Górnych, skąd czerwonym szlakiem docieramy w ciągu godziny w okolice pierwszego wierzchołka Połoniny Caryńskiej (1245m npm). Przejście całego grzbietu Połoniny (nadal czerownym szlakiem) zajmuje nawet do dwóch godzin (normalnym tempem około godziny) – bardzo trudno powstrzymać się przed częstymi postojami i podziwianiem rozległych widoków. Od ostatniego wierzchołka (1148m npm) rozpoczyna się godzinne zejście czerwonym szlakiem do Ustrzyk Górnych.


Oczywiście ostatni wariant można równie dobrze przejść w odwrotną stronę od Ustrzyk Górnych do Brzegów Górnych. Prawdziwi zaś twardziele swoją wędrówkę zaczynają na parkingu przed miejscowością Smerek, skąd czerwonym szlakiem przechodzą Smerek, Połoninę Wetlińską oraz Połoninę Caryńską za jednym zamachem – ale to już inna historia.

2009-06-09

Tarnica: z Ustrzyk Górnych przez Szeroki Wierch, z Wołosatego, z Mucznego przez Bukowe Berdo

Zaszufladkowany do: Bieszczady — staruszek @ 13:44:53
Tags: , , , , , ,

Tarnica (1346m npm) to najwyższy szczyt polskich Bieszczadów wznoszący się na krańcu pasma połonin, w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza. Na Tarnicy byłem już ponad 10 razy (a ze względu na coroczne Drogi Krzyżowe licznik ciągle bije). Byłem tutaj już w lecie i zimie, na wiosnę i jesienią. W słońcu, deszczu, śnieżnej zadymce. Do wyboru, do koloru. Wycieczka na Tarnicę może być rekreacyjnym spacerkiem (z Wołosatego w lecie przy ładnej pogodzie) lub morderczym maratonem (przez Szeroki Wierch w zimie, nieprzetartym szlakiem, w zadymce śnieżnej).
Na Tarnicę najłatwiej i najszybciej dostać się z Wołosatego. Do samego Wołosatego najlepiej dojechać busem z Ustrzyk Górnych (w sezonie, czyli w czasie wakacji nie ma z tym najmniejszego problemu). Ortodoksi mogą również wybrać opcję sześciokilometrowego spacerku asfaltową drogą z Ustrzyk do Wołosatego. Osobiście nie znajduję w tym żadnej przyjemności – w górach tam, gdzie tylko jest to możliwe korzystam z udogodnień cywilizacji: busy, kolejki, zaprzęgi konne, itp. Z Wołosatgo na Tarnicę prowadzi szlak niebieski (ostatnio został zmieniony jego przebieg – zaczyna się nieco dalej od parkingu). Według znaków na Tarnicy powiniśmy się znaleźć w ciągu 2 godzi i 15 minut. Czas według mnie mocno przesadzony – dla wprawnego turysty droga jest do zrobienia w godzinę z minutami. Początkowo szlak wiedzie łagodnymi podejściami przez las (w lecie należy patrzeć pod nogi – na ścieżce uwielbiają wylegiwać się żmije), aby później ostrymi podejściami wyjść z niego i wspiąć się aż na Przełęcz pod Tarnicą (1275m npm). Stąd na szczyt wiedzie żółty szlak – czas podejścia około 10 minut. W zimie szlak zazwyczaj jest przedeptany i wejście nim na Tarnicę nie zabiera mniej więcej tyle samo czasu co w lecie.
Szczyt Tarnicy jest niezwykle rozległy, w głównej kulminacji znajduje się punkt geodezyjny, a nieco dalej od niego nowy żelazny krzyż ustawiony w 2000 roku i upamiętniający – wraz z wmurowaną tablicą – pobyt ks. Karola Wojtyły 5 lipca 1954. Ze szczytu oczywiście rozciągają się wspaniałe widoki na Rawki, Połoninę Caryńską, Halicz, czy wreszcie same Gorgany.

Krzyż na Tarnicy

Do Wołosatego można wrócić tą samą drogą, ambitniejsi mogą jednak wybrać wariant trudniejszy i udać się czerwonym szlakiem na Halicz, Rozsypaniec i Przełęcz Bukowską i dopiero stamtąd, już drogą, do Wołosatego. Opis tego wariantu można znaleźć tutaj. Dodam tylko, że z Tarnicy do Wołosatego przez Halicz idzie się około 3 godzin. W zimie zaś szlak ten jest często nieprzetarty. Na Halicz czerwony szlak wiedzie zboczami Krzemienia, jednak odważniejsi (niestety NIELEGALNIE) mogą wyjść nieco wyżej i przejść ten odcinek granią Krzemienia – wspaniałe widoki gwarantowane.


Znacznie trudniej i dłużej idzie się na Tarnicę z Ustrzyk Górnych. Czerwony szlak zaczyna się w środku tej miejscowości i wiedzie początkowo asfaltem, koło hoteliku Białego, aby szybko skręcić w prawo do lasu. Stąd rozpoczyna się długie i żmudne podejście na Szeroki Wierch – około 2 godzin. Podejście kończy się na wierzchołku Szerokiego Wierchu – niestety jest to pierwszy wierzchołek (1215m npm), a przed nami godzinna wędrówka przez kolejne, coraz wyższe wierzchołki – kolejno 1268m npm, 1293m npm i wreszcie najwyższy (mający nawet osobną nazwę – Tarniczka) – 1315m npm. Wędrówka przez rozciągający się na przestrzeni kilku kilometrów masyw Szerokiego Wierchu dostarcza niezapomnianych widoków – m. in. na Połoninę Caryńską, masyw Rawek, Bukowe Berdo, Krzemień, wreszcie Tarnicę. Z najwyższego wierzchołka w ciągu 10 minut schodzi się na, wspomnianą już tutaj, przełęcz pod Tarnicą, a stąd na szczyt Tarnicy jest kolejne 10 minut. Szlak przez Szeroki Wierch jest na pewno dłuższy i bardziej męczący niż ten z Wołosatego, ale przy dobrej pogodzie zapewani przepiękne widoki – w zimie bywa często nieprzetarty.


Ostatni wariant wejścia na Tarnicę, jaki zamierzam tu opisać, zaczyna się w miejscowości Muczne. W sezonie dość łatwo dostać sie tam busami. Żółty szlak rozpoczyna się niepozrnie, łagodnym podejściem przez las. Z czasem oczywiście jest coraz stromiej, a las kończy się tuż przed granią Bukowego Berda (około godzina drogi). Tutaj żółty szlak spotyka się z niebieskim, który w prawo biegnie do Widełek. Aby dojść na Tarnicę należy skręcić w lewo. Wędrujemy oczywiście niebieskim szlakiem i granią Bukowego Berda. Po drodze mijamy trzy wierzchołki (1201m npm, 1238m npm, 1313m npm), aby dojść do płaskiej przełęczy między Bukowym Berdem a Krzemieniem. Stąd nadal niebieskim szlakiem schodzi się do tzw. przełęczy Goprowców (1160m npm – w czasie wakacji znajduje się tutaj posterunek GOPR). Tutaj szlak niebieski spotyka się z czerwonym i prowadzi na znaną już nam przełęcz pod Tarnicą. Przejście grani Bukowego Berda do przełęczy pod Tarnicą zajmuje około 1h30′ zapewniając wspaniałe widoki, jest przy tym mniej męczące niż podejście przez Szeroki Wierch.


Mam nadzieję, że dzięki powyższej notce, każdy wybierze wariant odpowiedni dla siebie i przekona się do odwiedzenia najpiękniejszych polskich gór oraz ich najwyższego szczytu – Tarnicy.

2008-02-21

Tarnica (droga krzyżowa): Wołosate – Tarnica – Halicz – Rozsypaniec – Wołosate

Zaszufladkowany do: Bieszczady — staruszek @ 00:38:19
Tags: , , , , , ,

Co roku w Wielki Piątek pielgrzymi z Podkarpacia (i nie tylko) spotykają się w Bieszczadach, aby wspólnie uczestniczyć w Drodze Krzyżowej na Tarnicę (najwyższy szczyt polskich Bieszczad), gdzie znajduje się krzyż upamiętniający wędrówki Jana Pawła II po Bieszczadach. W ubiegłym roku wybrałem się (wraz z dwójką znajomych) i ja. Z Rzeszowa wyjechaliśmy przed godziną 6, do Wołosatego (skąd prowadzi najkrótszy niebieski szlak na Tarnicę) dotarliśmy przed 9. Parking w Wołosatym jest płatny, ale mimo to zapełnia się samochodami i autokarami. Co roku w Drodze Krzyżowej na Tarnicę uczestniczy od 1000 do 2000 osób – warto tu dodać, że nie ma jednej Drogi Krzyżowej, każda zorganizowana grupa ma własną, zaś indywidualne osoby “podłączają” się do tych grup. Nie ma również jednej trasy – każdy idzie tak, jak uzna to za stosowne (z Wołosatego, z Mucznego, z Ustrzyk Górnych przez Szeroki Wierch).
Warunki pogodowe panujące w czasie Drogi Krzyżowej też bywają różne – wiadomo, Wielkanoc jest świętem ruchomym, czasami wypada w marcu, czasami w kwietniu – tak też i pogoda bywa różna: czasami zalega 150cm śniegu, a czasami (tak też było w 2007 roku) śnieg na południowych stokach zalegał płatami, w związku z tym było mokro i błotniście.
Szybko opuściliśmy zatłoczony parking i podeszliśmy do jeszcze bardziej zatłoczonej ścieżki prowadzącej na Tarnicę. Na nogi zakładamy ochraniacze, rozkładamy też kijki. Większość osób spogląda na nas jak na uciekinierów z psychiatryka, odwzajemniamy się tym samym. W międzyczasie mija nas większa grupa z księdzem i megafonem, postanawiamy podłączyć się do niej. Okazuje się, że ksiądz narzuca niezłe tempo, cały czas snuje rozważania przez megafon (nie zdradzając najmniejszych oznak zadyszki), co pewien czas przystajemy, modląc się na kolejnych stacjach.

W drodze na Tarnicę

W drodze na Tarnicę

W drodze na Tarnicę

Po pewnym czasie wychodzimy z lasu, szlak robi się coraz bardziej błotnisty, przybywa też ludzi. Normalnie na Tarnicę z Wołosatego można wejść w półtorej godziny z palcem w nosie. Tym razem wchodzimy w 2,5 godziny, co jest naprawdę niezłym osiągnięciem, biorąc pod uwagę liczbę ludzi i przerwy na modlitwę. Na szczycie Tarnicy jest tłoczno, część oficjalną możemy uznać za zakończoną. Robimy więc krótką przerwę na sesję zdjęciową, kanapki, ciepłą herbatę i rozmowę ze spotkanymi znajomymi.

Krzyż na Tarnicy

Widok z Tarnicy

Widok z Tarnicy na Wołosate

Przerwa nie trwa długo, gdyż dla nas Tarnica (1346 npm) to tak naprawdę dopiero początek wycieczki. Schodzimy ze szczytu i na przełęczy udajemy się czerwonym szlakiem do Doliny Terebowca, a stamtąd, nadal czerwonym szlakiem, zboczem Krzemienia idziemy w kierunku Halicza (1333 npm – drugi co do wysokości szczyt polskich Bieszczad).

Przełęcz pod Tarnicą

Przełęcz pod Tarnicą

Po drodze wyraźnie ubyło ludzi, przybyło za to śniegu – dobrze chociaż że jest zleżany, przynajmniej się nie zapadamy. Na Halicz docieramy w ciągy 1,5 godziny. Na szczycie jest tylko kilka osób. Tak jak i my podziwiają jedne z najpiękniejszych widoków w Bieszczadach. Postój nie trwa jednak długo, ze szczytu wygania nas coraz zimniejszy wiatr. Schodzimy więc, a następnie znowu pniemy się w górę na kolejny szczyt – Rozsypaniec (1280 npm).

Widok z Rozsypańca na Halicz

Szybko z niego schodzimy i kierujemy się w stronę Przełęczy Bukowskiej. Na przełęczy robimy ostatni postój – przed nami najgorszy odcinek pętli bieszczadzkiej – ponad 9-kilometrowy spacer asfaltem do Wołosatego. Dróżka na całej prawie długości zasypana jest śniegiem. Do Wołosatego docieramy zmęczeni około 16, zmieniamy obuwie, wsiadamy do samochodu i wracamy do domu świętować Wielkanoc.

2007-09-22

Bieszczady.

Zaszufladkowany do: Bieszczady — staruszek @ 20:53:56
Tags: ,

Bieszczady – od tych gór rozpoczynałem swoją przygodę z górami. Przez wielu określane pogardliwym mianem “Kapuściane Góry”. Mają swój nieodparty urok, najlepiej widoczny jesienią. Ich charakter – łagodne, pokryte trawami stoki (połoniny), dużo lasów, praktycznie brak skał i stromych urwisk – sprawia, że znacznie różni się sposób chodzenia po Bieszczadach w porównaniu do, na przykład, Tatr.
Trasy w Bieszczadach są znacznie dłuższe niż w Tatrach – idąc pętlę w bieszczadzkim worku można zmęczyć się znacznie bardziej niż idąc na Rysy. W dodatku praktycznie nie ma tutaj schronisk, mało jest też źródeł, w których można by uzupełnić braki wody. Idąc więc na wycieczkę koniecznie należy zaopatrzyć się w odpowiednią ilość płynów i prowiantu. Tych gór na pewno nie należy lekceważyć. Tutaj również pogoda może ulec nagłemu załamaniu, zimą są tutaj lawiny, można zostać porażonym piorunem, zgubić się lub nabawić się udaru słonecznego.
Urok Bieszczadów to również inna kultura osób, które można spotkać na szlaku – mijając praktycznie wszyscy pozdrawiają się nawzajem. Inna sprawa, że nadal jest tu znacznie mniej osób niż w Tatrach.
Podsumowując, po Tatrach się chodzi – po Bieszczadach wędruje.

Połonina Wetlińska

Blog na WordPress.com.