staruszek 2.0

2009-04-29

Magia liczb.

Zaszufladkowany do: The very best of Staruszek..., różności — staruszek @ 12:01:45
Tags: , ,

Kilka faktów na temat piramidy Cheopsa – przytoczę tylko liczby całkowite, gdyż w moim wieku pamięć zaczyna zawodzić :)
Jest rzeczą osobliwą, że kwadrat w podstawie ma boki długości dwustu trzydziestu dwóch metrów. Pierwotna wysokość wynosiła sto czterdzieści osiem metrów. Jeżeli przełoży się to na święte łokcie egipskie, to w podstawie będzie trzysta sześćdziesiąt sześć łokci, a więc liczbę dni w roku przestępnym. Wysokość pomnożona przez dziesięć do dziewiątej da odległość Słońca od Ziemi – sto czterdzieści osiem milionów kilometrów. Dobre przybliżenie jak na owe czasy, zważywszy na to, że obliczona w naszych czasach odległość wynosi sto czterdzieści dziewięć i pół miliona kilometrów i wcale nie jest pewne, że to współcześni naukowcy mają rację. Podstawa podzielona przez szerokość jednego bloku kamiennego da liczbę dni w roku – trzysta sześćdziesiąt pięć. Obwód podstawy wynosi dziewięćset trzydzieści jeden metrów. Jeśli podzieli się ją przez podwojoną wysokość, uzyska się trzy i czternaście setnych – liczbę pi. Wspaniałe, prawda?

Kilka faktów na temat pewnej tajemniczej szopy na narzędzia wzniesionej w nie mniej tajemniczym ogrodzie przez mojego ojca i wuja.
Szerokość framugi na drzwi wynosi dokładnie sto czterdzieści dziewięć centymetrów, a więc jedną stumiliardową odległości Ziemia – Słońce. Wysokość z tyłu podzielona przez szerokość okienka daje sto dziewięćdziesiąt przez sześćdziesiąt i czterdzieści pięć setnych, czyli trzy i czternaście setnych, czyli liczbę pi. Wysokość z tyłu, to inaczej dziewiętnaście decymetrów, a więc tyle samo, ile liczba lat w greckim cyklu księżycowym. Suma wysokości dwóch narożników przednich i dwóch tylnych daje dwieście dziewięćdziesiąt trzy razy dwa plus sto dziewięćdziesiąt razy dwa równe dziewięćset sześćdziesiąt sześć, czyli datę chrztu Polski. Wysokość podestu wynosi trzy i dziewiętnaście setnych centymetra, a szerokość framugi okienka osiem i osiem dziesiątych centymetra. Zastępując liczby całkowite odpowiadającymi im literami alfabetu łacińskiego, orzymujemy C10H8, czyli wzór chemiczny naftaliny. Fantastyczne, nieprawdaż?

2009-04-27

Przyjemne z pożytecznym.

Zaszufladkowany do: The very best of Staruszek..., różności — staruszek @ 12:48:37
Tags: , ,

Czytając książkę “Wahadło Foucaulta” natknąłem się na problem generowania wszelkich możliwych kombinacji podanego ciągu znaków.
Problem okazał się na tyle ciekawy, że zastanowiłem się nad nim chwilkę. W ciągu pół godziny wymyśliłem rekurencyjny algorytm do generowania kombinacji, w ciągu kolejnych 10 minut algorytm ten zamieniłem na programik w C++, a w ciągu następnych 0,192 sekund :] wygenerowałem wszelkie możliwe kombinacje dla ciągu złożonego z sześciu liter. Poniżej rezultat działania tego programiku – siedemset dwadzieścia imion Boga:

iahveh iahvhe iahhev iahhve iahehv iahevh iahveh iahvhe
iahhev iahhve iahehv iahevh iaevhh iaevhh iaehhv iaehvh
iaehhv iaehvh iavehh iavehh iavhhe iavheh iavhhe iavheh
ihhvea ihhvae ihhaev ihhave ihheav ihheva ihaveh ihavhe
ihahev ihahve ihaehv ihaevh ihevah ihevha ihehav ihehva
iheahv iheavh ihveah ihveha ihvhae ihvhea ihvahe ihvaeh
iehvha iehvah iehahv iehavh iehhav iehhva ieavhh ieavhh
ieahhv ieahvh ieahhv ieahvh iehvah iehvha iehhav iehhva
iehahv iehavh ievhah ievhha ievhah ievhha ievahh ievahh
ivheha ivheah ivhahe ivhaeh ivhhae ivhhea ivaehh ivaehh
ivahhe ivaheh ivahhe ivaheh ivheah ivheha ivhhae ivhhea
ivhahe ivhaeh ivehah ivehha ivehah ivehha iveahh iveahh
ihveha ihveah ihvahe ihvaeh ihvhae ihvhea ihaehv ihaevh
ihavhe ihaveh ihahve ihahev ihheav ihheva ihhvae ihhvea
ihhave ihhaev ihehav ihehva ihevah ihevha iheavh iheahv
hahvei hahvie hahiev hahive haheiv hahevi haiveh haivhe
haihev haihve haiehv haievh haevih haevhi haehiv haehvi
haeihv haeivh haveih havehi havhie havhei havihe havieh
hihvea hihvae hihaev hihave hiheav hiheva hiaveh hiavhe
hiahev hiahve hiaehv hiaevh hievah hievha hiehav hiehva
hieahv hieavh hiveah hiveha hivhae hivhea hivahe hivaeh
hehvia hehvai hehaiv hehavi hehiav hehiva heavih heavhi
heahiv heahvi heaihv heaivh heivah heivha heihav heihva
heiahv heiavh heviah heviha hevhai hevhia hevahi hevaih
hvheia hvheai hvhaie hvhaei hvhiae hvhiea hvaeih hvaehi
hvahie hvahei hvaihe hvaieh hvieah hvieha hvihae hvihea
hviahe hviaeh hveiah hveiha hvehai hvehia hveahi hveaih
hhveia hhveai hhvaie hhvaei hhviae hhviea hhaeiv hhaevi
hhavie hhavei hhaive hhaiev hhieav hhieva hhivae hhivea
hhiave hhiaev hheiav hheiva hhevai hhevia hheavi hheaiv
eahvhi eahvih eahihv eahivh eahhiv eahhvi eaivhh eaivhh
eaihhv eaihvh eaihhv eaihvh eahvih eahvhi eahhiv eahhvi
eahihv eahivh eavhih eavhhi eavhih eavhhi eavihh eavihh
eihvha eihvah eihahv eihavh eihhav eihhva eiavhh eiavhh
eiahhv eiahvh eiahhv eiahvh eihvah eihvha eihhav eihhva
eihahv eihavh eivhah eivhha eivhah eivhha eivahh eivahh
ehhvia ehhvai ehhaiv ehhavi ehhiav ehhiva ehavih ehavhi
ehahiv ehahvi ehaihv ehaivh ehivah ehivha ehihav ehihva
ehiahv ehiavh ehviah ehviha ehvhai ehvhia ehvahi ehvaih
evhhia evhhai evhaih evhahi evhiah evhiha evahih evahhi
evahih evahhi evaihh evaihh evihah evihha evihah evihha
eviahh eviahh evhiah evhiha evhhai evhhia evhahi evhaih
ehvhia ehvhai ehvaih ehvahi ehviah ehviha ehahiv ehahvi
ehavih ehavhi ehaivh ehaihv ehihav ehihva ehivah ehivha
ehiavh ehiahv ehhiav ehhiva ehhvai ehhvia ehhavi ehhaiv
vahehi vaheih vahihe vahieh vahhie vahhei vaiehh vaiehh
vaihhe vaiheh vaihhe vaiheh vaheih vahehi vahhie vahhei
vahihe vahieh vaehih vaehhi vaehih vaehhi vaeihh vaeihh
viheha viheah vihahe vihaeh vihhae vihhea viaehh viaehh
viahhe viaheh viahhe viaheh viheah viheha vihhae vihhea
vihahe vihaeh viehah viehha viehah viehha vieahh vieahh
vhheia vhheai vhhaie vhhaei vhhiae vhhiea vhaeih vhaehi
vhahie vhahei vhaihe vhaieh vhieah vhieha vhihae vhihea
vhiahe vhiaeh vheiah vheiha vhehai vhehia vheahi vheaih
vehhia vehhai vehaih vehahi vehiah vehiha veahih veahhi
veahih veahhi veaihh veaihh veihah veihha veihah veihha
veiahh veiahh vehiah vehiha vehhai vehhia vehahi vehaih
vhehia vhehai vheaih vheahi vheiah vheiha vhahie vhahei
vhaeih vhaehi vhaieh vhaihe vhihae vhihea vhieah vhieha
vhiaeh vhiahe vhhiae vhhiea vhheai vhheia vhhaei vhhaie
havehi haveih havihe havieh havhie havhei haiehv haievh
haivhe haiveh haihve haihev haheiv hahevi hahvie hahvei
hahive hahiev haehiv haehvi haevih haevhi haeivh haeihv
hiveha hiveah hivahe hivaeh hivhae hivhea hiaehv hiaevh
hiavhe hiaveh hiahve hiahev hiheav hiheva hihvae hihvea
hihave hihaev hiehav hiehva hievah hievha hieavh hieahv
hhveia hhveai hhvaie hhvaei hhviae hhviea hhaeiv hhaevi
hhavie hhavei hhaive hhaiev hhieav hhieva hhivae hhivea
hhiave hhiaev hheiav hheiva hhevai hhevia hheavi hheaiv
hevhia hevhai hevaih hevahi heviah heviha heahiv heahvi
heavih heavhi heaivh heaihv heihav heihva heivah heivha
heiavh heiahv hehiav hehiva hehvai hehvia hehavi hehaiv
hvehia hvehai hveaih hveahi hveiah hveiha hvahie hvahei
hvaeih hvaehi hvaieh hvaihe hvihae hvihea hvieah hvieha
hviaeh hviahe hvhiae hvhiea hvheai hvheia hvhaei hvhaie
ahvehi ahveih ahvihe ahvieh ahvhie ahvhei ahiehv ahievh
ahivhe ahiveh ahihve ahihev ahheiv ahhevi ahhvie ahhvei
ahhive ahhiev ahehiv ahehvi ahevih ahevhi aheivh aheihv
aivehh aivehh aivhhe aivheh aivhhe aivheh aihehv aihevh
aihvhe aihveh aihhve aihhev aihehv aihevh aihvhe aihveh
aihhve aihhev aiehhv aiehvh aievhh aievhh aiehvh aiehhv
ahveih ahvehi ahvhie ahvhei ahvihe ahvieh ahheiv ahhevi
ahhvie ahhvei ahhive ahhiev ahiehv ahievh ahivhe ahiveh
ahihve ahihev aheihv aheivh ahevhi ahevih ahehvi ahehiv
aevhih aevhhi aevhih aevhhi aevihh aevihh aehhiv aehhvi
aehvih aehvhi aehivh aehihv aeihhv aeihvh aeivhh aeivhh
aeihvh aeihhv aehihv aehivh aehvhi aehvih aehhvi aehhiv
avehih avehhi avehih avehhi aveihh aveihh avhhie avhhei
avheih avhehi avhieh avhihe avihhe aviheh aviehh aviehh
aviheh avihhe avhihe avhieh avhehi avheih avhhei avhhie

2009-03-01

Jak stać się normalnym? (na podstawie obserwacji samego siebie)

Zaszufladkowany do: The very best of Staruszek..., różności — staruszek @ 19:08:58
Tags: ,

W ciągłym, nieprzerwanym procesie rozwoju cywilizacji zdarza się niepokojąco często, że zatracamy własną osobowość stając się zaledwie jednym z elementów ogromnej machiny zwanej społeczeństwem.
Oczywiście najlepiej i najpełniej żyje się mając świadomość uczestnictwa w procesach społecznych, nie zaniedbując jednocześnie codziennej gimnastyki własnego “ja”.
Niestety, często nie nadążamy za mknącym przez nasze dni “ekspresem dziejów” zostając gdzieś na bocznym torze, samotni i wyalienowani. Nazywa się nas wtedy różnie: głupi, stuknięty, puknięty, pokręcony, itp. Wszystkie te krzywdzące przymiotniki są z pewnością nam dobrze znane. Jest to dość brutalne, no ale powiedzmy sobie to prosto w oczy – prawdziwe. Nie należy więc wypłakiwać oczu, tylko wziąć się ostro do pracy nad sobą, celem przywrócenia siebie sobie i siebie innym. W tym to celu można rozpocząć gwałtowną i długotrwałą terapię z wykorzystaniem cudów nowoczesnej medycyny. Można również spróbować domowej metody stania się normalnym przez sen.
Kładziemy się więc spać o godzinie jedenastej wieczór, nastawiając uprzednio budzik na godzinę szóstą rano. Mamy więc do przespania siedem godzin (o ile nasza reakcja na dźwięk budzika jest normalna). Po siedmiu godzinach snu wstajemy, myjemy się, golimy się (o ile mamy co), itd. Wiadomo jednak, że normalny człowiek potrzebuje ośmiu godzin snu. Dosypiamy więc godzinkę w autobusie wiozącym nas do pracy lub szkoły i w ten oto prosty sposób stajemy się na powrót normalni (przynajmniej na jeden dzień).
Niestety, opisany powyżej sposób, nie jest stuprocentowo pewny, gdyż świat, choć wcale nie jest zwariowany, to nie jest również dla ludzi normalnych. Jest dla znormalizowanych.
Dobranoc i powodzenia :)

2009-01-05

Mój horoskop.

Zaszufladkowany do: The very best of Staruszek..., różności — staruszek @ 12:21:27
Tags: , , ,

Nie wierzę w astrologię i horoskopy, bo jestem spod znaku Koziorożca, a Koziorożce nie wierzą w takie rzeczy.

2008-09-11

A propos kolejnej rocznicy 11 września…

Nowe pokolenie terrorystów jest już w drodze:

2008-08-08

Lista nowych klawiszy, które chciałbym mieć na mojej klawiaturze:

Zaszufladkowany do: The very best of Staruszek... — staruszek @ 12:39:42
Tags: ,

- proszę
- dziękuję
- zajebiste
- spierdalaj
- zdychaj
- ojojoj… przepraszam

2008-06-23

Radio vs. telewizornia,

Zaszufladkowany do: The very best of Staruszek... — staruszek @ 11:13:07
Tags: ,

czyli mój skromny wkład w odwieczny spór, co jest lepsze – radio czy telewizja?
Otóż według mnie lepsze jest oczywiście radio, a swoją opinię argumentuję jak następuje:
Radio jest lepsze. bo radia się słucha. Jak się słucha, robić można, a jak telewizję, to nie, chyba że co pomniejsze roboty domowe, a to kurz, albo jedzenie, a inne się nie da.
Po drugie, radio można ze sobą i mieć i ono wtedy gra, a telewizję też, tylko, że wtedy nie świeci i po co ona taka.
Po trzecie, w telewizji widać, a jak widać, to człowiek się może podenerwować jak mu się kto nie spodoba, a w radiu wszystko się podoba.
A po czwarte, w taksówce mają radio, ale nie mają telewizji, bo rozprasza nawet jak jest sucha i czarna powierzchnia.
Po piąte, nieprawdą jest, jakoby telewizja powiększała estetyką pomieszczenia (mimo urządzania z telewizji przepięknych ołtarzyków), bo jak na telewizję patrzeć, to pomieszczenia nie widać, a jak zgasić odbiornik, to estetyka jest dopiero wtedy, a z radiem zawsze.
Po szóste, w radiu podają, która godzina cały czas, a w telewizji nie.
I po siódme wreszcie, radio jest starsze od telewizji, a do starszych szacunek należy mieć i poważanie wielkie, a kto tego nie pojął ten jest świnia i pies go trącał, wszarza jednego.
A na koniec, zapytuję, czy ten, co o dwunastej na trąbce przygrywa to naprawdę, czy to jakieś oszukaństwo i czy te gołębie, co jak on gra, to czasem gruchają, to żywe, czy nie całkiem, bo mnie to zawsze interesowało wielce i wiedzieć by się chciało?

2008-05-18

Rozważania o metafizycznych właściwościach KUPY.

Zaszufladkowany do: The very best of Staruszek... — staruszek @ 11:46:42
Tags: ,

Nie wiem jaką rolę w Waszym życiu odgrywa KUPA, ale w moim bardzo dużą. W moim codziennym, zabieganym życiu, które przeżywam powoli zarabiając coraz większą kasę nie ma za wiele czasu na odpoczynek. Od rana do wieczora ślęczę nad stosikami papierków przewalając je bezsensownie z jednego miejsca na drugie. Znerwicowany jestem, bo szef ciągle sterczy nade mną, zerka przez ramię i “pomaga” w wydajniejszej pracy (co za ulga, już w poniedziałek wyjeżdża na dwa tygodnie). Na szczęście w ciągu całego dnia jest taki moment, kiedy mogę sobie odpocząć i poczuć się jak wolny człowiek – tym momentem jest oczywiście wizyta w wychodku w celu zrobienia KUPY. KUPA wiedziona jakąś metafizyczną życzliwością zachciewa mi się przeważnie w najbardziej “gorącym” momencie. Mogę wówczas się odprężyć, nabrać oddechu przed dalszą częścią dnia, poczytać sobie najnowsze wydanie “Rzepy” lub “Wyborczej”. Wsłuchując się w delikatny, uspokajający szmer strumyczka wody ściekającej do muszli spod nieszczelnej uszczelki rezerwuaru mogę obetrzeć pot z zapracowanego czoła i w spokoju pomyśleć o tym, co czeka mnie jeszcze danego dnia. Jednym słowem, jak dla mnie – KUPA jest lepsza niż tabletka relanium.

Blog na WordPress.com.